Tuż przed miejscem, które szczególnie zapamiętałem dwa lata temu, Marcin tłumaczy coś swoim muchom. A że nie zna ich języka, postanawia użyć międzynarodowej komunikacji :) Wydaję mi się, że znaczyło to mniej więcej: Na miecz Pana! Nie wlatujcie mi do nosa, ust i uszu wy %$$#$@#%%#% !!!